Powrót do serwisu figurki.org Forum Figurki.org

Lipiec 21, 2019, 07:22:01 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3
  Drukuj  
Autor Wątek: Żuaw Śmierci  (Przeczytany 10370 razy)
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« : Sierpień 12, 2015, 12:42:38 »

Trochę dla przełamania wakacyjnego impasu rozpocznę nową mini relację z dłubania. Tym razem na warsztacie ląduje figurka, którą udało mi się wygrać na ostatnim festiwalu w Toruniu. Figurka, jak dla mnie, niezwykła bo nawiązująca do mało znanego a przynajmniej mało popularnego elementu historii powstania styczniowego. Ja w każdym razie o istnieniu formacji Żuawów Śmierci nic nie wiedziałem i żałuję, że w szkole jakoś nikt o tym nie mówił, bo z pewnością dzięki takim historiom znacznie dłużej by się lekcje pamiętało a i na temat samego powstania sam by człowiek łaknął wiedzy zamiast nudnego i pozbawionego emocji wkuwania dat i miejsc.
Na temat samej formacji jest nieco informacji, każdy bez trudu do nich dotrze, powiem tylko w telegraficznym skrócie, że tak jak powstanie kojarzyło mi się dotąd z improwizowaną partyzantką, słabo wyszkoloną i jeszcze gorzej uzbrojoną, tak zaskakujący okazał się fakt istnienia jednostki straceńców doskonale wyszkolonych i świetnie uzbrojonych, swego rodzaju sił specjalnych powstania budzących podziw i przerażenie swoją determinacją, umiejętnościami i pogardą śmierci. Byli jednostką egzotyczną i mimo, że ich szlak bojowy trwał zaledwie od 17 lutego do 21 marca, odwaga i dokonania zostały przez historię odnotowane. Zachowały się relacje i wspomnienia ocalałych ŻŚ, z których można się dowiedzieć na czym polegała specyfika oddziału, jak wyglądała rekrutacja, jakie panowały relacje w jednostce, jaki był ówczesny skład sztabu, wreszcie opisano też szczegółowo umundurowanie. Te mundury (bo chyba można je już tak nazwać) miały zresztą szczególne znaczenie. Wymyślił je dla swojego oddziału sam dowódca aby podkreślić jego wyjątkowość i pryncypia. Jak wspomina jeden z Żuawów, Stanisław Grzegorzewski: "Z ubioru żuawów przyjął do naszego stroju tylko fezy i odznaki służbowe, a inne części odzieży przystosował, i słusznie, do naszej polskiej natury. Nazwał ich „żuawami”, aby samym mianem i jakąś zewnętrzną charakterystyką wlać w nich przymioty zuchwałe pierwowzorów. Chcąc prócz tego jeszcze więcej podnieść siłę moralną i ducha żołnierzy powstańczych, zachęcić ich do bezwzględnej, bezpardonowej walki dla siebie i wrogów, nazwał ostatecznie „żuawami śmierci” pułk i przybrał go w grobowe kolory. Głęboka symbolika miała swoje odzwierciedlenie również w chorągwi oddziału: wyrobiona była z czarnej materii z białym na niej naszytym krzyżem. Chorągiew ta doskonale symbolizowała również charakter epoki ówczesnej – ówczesne usposobienie narodu naszego, który w żałobie, z modlitwą na ustach podjął śmiertelną walkę z potężnym wrogiem". Oprócz barw i chorągwi mieli też Żuawi własną pieczęć.
Oto jak konkretnie wyglądał mundur Żuawów: "[...]nosili koszulę z surowego jedwabiu na którą nakładano płócienną bieliznę jako podkładkę pod ubiór z łosiowej skóry. Na ten płócienny pokrowiec zakładano właściwy mundur tego oddziału: czarną sukienną kamizelkę z naszywanym dużym białym krzyżem, surdut z czarnego sukna bez kołnierza, sięgające do kostek czarne sukienne bufiaste spodnie, wysokie buty z cholewami, szalik czarnobiały na szyi i obszyty białym barankiem czerwony fez z czarnym kutasikiem. Oficerowie nosili krótsze od surdutów czarne sukienne kurtki bez kołnierza zw. żuawkami a ich fezy były obszyte siwym barankiem i ozdobione polską kokardą z orłem. Oznaki stopni oficerskich noszono na rękawach w postaci wyszywanych skomplikowanych wzorów złotych, u podoficerów z żółtej tasiemki. W celu ochrony tego kosztownego ubioru żołnierze zakupili sobie guńki z brązowego sukna[...]"
Ekwipunek żuawa śmierci stanowił tornister, pas z ładownicami, sztylet, manierka, karabin kapiszonowy z bagnetem (dł. 40-60 cm.) i rewolwer kapiszonowy. Znakiem oddziału, jak już wspomniano, była czarna chorągiew z aplikowanym białym krzyżem, z narodowymi szarfami na których widniał napis: “W imię Boże – r. 1863".



Mundur żuawa śmierci, ze zbiorów
Muzeum Wojska Polskiego

Żuawi byli formacją elitarną - każdy rekrut musiał uzyskać akceptację dowódcy a tę otrzymywał jedynie wykazawszy się odpowiednimi umiejętnościami walki i cechami charakteru (wielu członków oddziału wywodziło się z założonej przez dowódcę w Krakowie jeszcze przed wybuchem powstania szkoły fechtunku). Poza tym każdy rekrut musiał mieć własną, porządną broń. W oddziale panowała surowa dyscyplina, z karą śmierci za niesubordynację włącznie a zwyczajowo dzień Żuawa zajmowały ćwiczenia wojskowe: "Rochebrunne zajmował nas całymi dniami ćwiczeniami wojskowymi, wkrótce jednak otrzymaliśmy rozkaz wyruszenia pod Miechów, dla zaatakowania Moskali, którzy się tam w znacznej liczbie rozłożyli. Po ciężkim, 17-to godzinnym marszu stanęliśmy 17 lutego pod Miechowem, gdzie bez chwili odpoczynku uderzyliśmy na Moskali". Członkowie oddziału składali przysięgę, że nigdy się nie cofną, ani nie poddadzą. To fanatyczne niemal poświęcenie dla sprawy rodziło legendę, ale również w krótkim czasie eksterminowało jednostkę, która w jednym starciu potrafiła stracić połowę swej liczebności. Oddając znów głos Stanisławowi Grzegorzewskiemu, jednemu z nielicznych, którzy przeżyli: "Myśmy ciągle szli naprzód, a straszny to był pochód wśród tego ogłuszającego huku, świstu, wśród tego wycia gradu kul, wśród tej atmosfery dymem i zapachem prochu nasyconej, słysząc krzyk i jęk padających w sąsiedztwie kolegów! Myśmy szli, nie zwracając na nic uwagi, nabijając broń i strzelając tam, skąd błysk się pokazywał. Ja idąc prawie w środku czystego zrębu, krzyczałem: "karabiny równo od ziemi", bo to zasada na bliski dystans, aby strzały były celne; inni krzyczeli „hurra”, inni znów zachęcali ze swej strony do marszu na moskali. Był to, jednym słowem, straszny pochód, pełen brawury i lekceważenia życia, wśród tak ciężkich warunków dla młodego i nieostrzelanego żołnierza. Ale entuzjazm, idea, ożywiająca nasze szeregi, przeświadczenie o zwycięstwie, pchały naprzód każdego. Szliśmy więc i strzelali, szliśmy i krzyczeli, szliśmy ciągle naprzód na moskali".

Kilka słów o charyzmatycznym dowódcy - twórcy oddziału. Był nim Francois Rochebrunne, Francuz sprowadzony do Krakowa w celu utworzenia szkoły szermierki. Doświadczony żołnierz, weteran walk kolonialnych w Algierii, prawdopodobnie właśnie w oddziale Żuawów. Jak podają internety - tradycja tych formacji sięga 1830 r. i ma swoje korzenie w Algierii. Po wkroczeniu do tego kraju Francuzów w 1830 r. utworzyli oni pierwszy korpus żuawów. Nazwa pochodziła od koalicji plemion algierskich Zouaouas, którzy zasilili szeregi tej formacji. Wkrótce oddziały żuawów stały się elitarną formacją wojska francuskiego, gdzie w większości służyli Francuzi. Elementem charakterystycznym ich umundurowania było nakrycie głowy – fez w kolorze czerwonym. Formacje francuskich żuawów możemy spotkać podczas wojny krymskiej i kampanii włoskiej. Legenda i sława żołnierska żuawów ogniskowała tak silnie, że podobne formacje tworzono również w innych armiach. Nic więc dziwnego, że kiedy wybuchło powstanie a Rochebrunne znalazł się w jego centrum, jako urodzony dowódca natychmiast postanowi powołać własnych żuawów na tę okoliczność.

                   

Francois Rochebrunne

Ponownie Grzegorzewski: "Rochebrune wzbudzał zaufanie żołnierzy. Młody jeszcze człowiek, średniego wzrostu, dosyć szczupły, smagławej cery, brunet, miał twarz wydłużoną typu Francuza południowych prowincji, z wąsem krótkim i małą hiszpanką, z oczami czarnymi, świdrowatymi, przenikliwymi. Jakąś stanowczość, śmiałość, zuchwałość nawet odczuwało się w nim z ruchów, z mowy, z głosu, a to pierwsze wrażenie wzbudzało zaufanie w jego żołnierskie przymioty. Byliśmy zachwyceni naszym pułkownikiem".
Charyzmatyczny, przekonujący osobowością i umiejętnościami łatwo skupiał wokół siebie ówczesną młodzież. Mimo, że był surowy a swoją żołnierską misję traktował fanatycznie (patrz - wyraz szaleństwa w twarzy , żołnierze bezgranicznie mu ufali. Potrafił zaprowadzić dyscyplinę i "dogadać" się z ludźmi mimo, że praktycznie nie znał polskiego. Wspomina Marcin Rembacz: "…po kilkugodzinnej bitwie gdy powróciłem na stanowisko, zauważyłem niemałe zamieszanie; kosynierzy zaczęli się cofać i uciekać. Szczęściem jenerał Rochebrun, były podoficer żuawów armii francuskiej, przywykły do wojny podjazdowej w Algierii przeciwko Arabom, widząc chwiejącą się linię i cofających z pośpiechem kosynierów, poskoczył ku nim, aby ich zawrócić. Uciekającym zagroził kulą, chwytał za kołnierz i wpychał do szeregu, porządkował, ustawiał, a krzycząc z francuska: „Psiakhew, któha godzina (tyle, zdaje się, umiał po polsku) en avant” prowadził kolumnę rozweseloną tymi wykrzyknikami do ataku".
Mówiąc krótko - niezły kiler i zawadiaka. Jeszcze słówko o determinacji i brawurze, które zrodziły legendę: „Gdy moskiewskie armaty coraz większe spustoszenie zaczęły robić w naszych szeregach, wtenczas Rochebrunne wezwał nas na ochotnika by pójść na armaty. Wystąpiło nas kilkunastu żuawów w tym Zwierkowski i ja – wspomina Kahane – Niebawem napotkaliśmy oddział dragonów, z którym mieliśmy potyczkę. Rochenbrunne uformował nas żuawów w dwa szeregi – i podczas gdy jeden szereg strzelał, drugi broń nabijał. Mieliśmy wtenczas już sztućce belgijskie. Dowódca nasz zakomenderował en avant! au pas gymnastique! I sam na czele poprowadził nas na dragonów. Ubito pod nim konia, on ani się obejrzał, tylko krokiem gimnastycznym pędził naprzód. Dragoni sądząc, że nas jest więcej, zaczęli się cofać. A my dalej na nich nacierać. Pościg krokiem gimnastycznym był uciążliwy i niektórzy zaczęli w tyle zostawać, wtenczas Rochenbrunne zwrócił się do nas twarzą i postępując ciągle, wyciągnął rękę z rewolwerem, grożąc nim każdemu kto by ustał lub krok zmienił. Zwyciężyliśmy wtenczas, ale też i wodza mieliśmy pod którego rozkazami warto było służyć".

Można by tak cytować i cytować bo to opowieść naprawdę jak scenariusz filmowy (swoją drogą dlaczego nie mamy w kraju tradycji dobrego kina historycznego mając na podorędziu takie relacje). Kończę ten przydługi wstęp fotografią grupową Żuawów.
                             

Zdjęcia Walerego Rzewuskiego

A teraz bohater odcinka:


Figurka przedstawia Żuawa w pozie dumnej i niezobowiązującej, jakby właśnie pozował do fotografii. Pozowali zresztą Żuawi nieraz,  co widać powyżej albo o tu, na przykład:



Cóż, w skład formacji wchodzili w dużej mierze inteligenci, z dobrych, majętnych domów, ze zjawiskiem raczkującej fotografii obyci i mogący sobie na taki zbytek pozwolić.
A tu, być może, pierwowzór figurki:



Autorem rzeźby jest Przemek Szymczyk. Swoją drogą żałuję trochę, że Przemek nie pokusił się o wyrzeźbienie postaci samego Rochebrunna. Są ku temu świetne zdjęcia:

                             
fotografia ze zbiorów CBN Polona

- charakterna twarz, dumna poza, szalony wzrok, pewna zadziorność i nonszalancja w geście - byłaby z tego świetna figurka mówiąca o istnieniu oryginalnej formacji a jednocześnie prezentująca jej twórcę. No ale nic, cieszmy się z tego co jest, chwała Przemkowi za pomysł i wykonanie. Przyznam, że kiedy zobaczyłem pudełko miałem mieszane uczucia - jakieś takie przyobleczone w czerń nie wiadomo dokładnie co, ciemne, smętne - jednym słowem nie wiedziałem zupełnie z czym mam do czynienia. A tu taka, panie, historia... Im więcej czytałem, tym bardziej mi sie figurka podobała, a teraz to już nie mogę się nacieszyć, że mi się trafiła.
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2016, 07:16:00 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Maciej Pawlica
Hero Member
*****

Pomógł? 45
Wiadomości: 1039



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Sierpień 12, 2015, 05:43:41 »

Bardzo ciekawy temat, mam kilka plansz Waleriana Eljasza-Radzikowskiego , w tym jedną z Żuławami.
Zapisane
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Sierpień 12, 2015, 06:24:13 »

Super. Zdaje się, że w środku mamy Rochebrunna a skrajny z prawej przypomina tego z pudełka. I powiem ci, że te czerwone spodnie są bardzo kuszące dla przełamania ogólnej czerni. Podobne mają żuawi francuscy z czasu wojny krymskiej np. tu na obrazie Aleksandra Raczyńskiego.
To mi teraz dałeś zagwozdkę
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2016, 07:08:43 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Maciej Pawlica
Hero Member
*****

Pomógł? 45
Wiadomości: 1039



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Sierpień 12, 2015, 07:15:25 »

Ja bym mu zrobił czerwone , bo za wzór posłużył zdecydowanie ten tu oficer :

A to będzie ten w czerwonych szarawarach z planszy - oznaczenia stopnia na rękawach podobne.
Tak myślę sobie.
Zapisane
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Sierpień 12, 2015, 07:47:31 »

c.d.
Fragmenty opisów mogą się wydawać chaotyczne ponieważ relację przygotowywałem od 2 tygodni, część zdjęć też już zdążyłem zrobić, tylko jakoś czasu nie było, żeby wszystko do kupy zebrać i wrzucić na forum, sorry.

Wyposażenie pudełka minimalistyczne - postać z pałaszem. Pomyślałem sobie, trochę smuta jak na podstawce tylko śnieg styczniowy wystąpi w towarzystwie tej czerni. Trzeba by coś do kompletu dorzucić, trzymając się jednakowoż czarno-białej konwencji, bo ładna. Dobra, naszykuję najpierw jakiś klocek i się zobaczy. Miałem akurat bezrobotny klocek 4x4, nada się. Trochę na nim naśmieciłem.

Klocek ze śmieciem:

Klocek przed głównymi opadami śniegu, z zapodkładowanym Żuawem:

Szału nie ma. (Twoja dzisiejsza plansza Maciej namieszała mi w głowie i poważnie myślę nad tymi czerwonymi szarawarami - dzięki za inspirację).
No to czas zacząć kombinować. Szybka wizytacja w zaprzyjaźnionych kartonach zaowocowała całkiem kształtnym kawałkiem korzonka. Dostał angaż - będzie robił
za brzozę.

Klocek z krzywą styczniową brzózką:

Jest lepiej ale nadal czegoś brakuje. Czytam jeszcze raz zebrane materiały w poszukiwaniu inspiracji i nagłe olśnienie - ty głupku - przecież tu masz, na tacy podane. Chorągiew oddziału, smętna, czarna płachta z białym krzyżem - klimatyczna rzecz. Nie ma przebacz, trzeba wydłubać. Wydłubałem coś z grubsza przypominającego chorągiew. Doczepiłem jeszcze kokardkę narodową, na której zmaluje się powstańcze hasło.

Wstępnie zapodkładowana chorągiew:
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2016, 07:13:52 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Piotr Czyż
Administrator
Hero Member
*****

Pomógł? 32
Wiadomości: 1588



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #5 : Sierpień 12, 2015, 08:41:23 »

wow dawno tutaj nie było takiej relacji. Miło poczytać i kibicować...

czekamy na więcej! Pozdrawiam, Piotr
Zapisane

Stanisław Sobek (Armiger5)
Sr. Member
****

Pomógł? 34
Wiadomości: 429



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Sierpień 13, 2015, 11:14:17 »

Coś ciekawego dla mnie
Namieszam wiec troszkę
Powstanie styczniowe, ale potyczka pod Miechowem, a to w sumie jedyny warty wzmianki udział żuawów w powstaniu była w marcu i śniegu to tam nie było, błocko i szare, zimowe trawy. Czerwone spodnie, to trudny temat, bo sądząc po zdjęciu mogły w przypadku tej konkretnej postaci być, wyraźna różnica w nasyceniu czerni, choć reszta postaci ma czarne jak uwzględnił autor planszy. Jednym słowem konkretna postać, a nie ogólnie żuaw śmierci.
Zapisane

Zycie przerosło kabaret
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #7 : Sierpień 13, 2015, 12:39:16 »

Ale przecież Miechów był 17 lutego i to w czasach kiedy zimy jeszcze były prawdziwe  Faktem jednak jest, że na większości zdjęć i obrazów z tamtych czasów śniegu coś za bardzo nie widać. Cóż brzozę dopiero wstępnie przyprószyłem - da się zeskrobać a na samej podstawce dam najwyżej gdzie niegdzie trochę brudnych resztek, w końcu żuaw stoi w lesie, mogło się między drzewami coś uchować. No i jakoś tak dziwnie - styczniowe bez śniegu Zaś co do szarawarów to ewidentnie na niektórych zdjęciach wyraźnie widać, że jeden brodaty ma w innym kolorze niż pozostali i teraz takie opcje:
- ogólnie żuaw - czarno na czarnym, jak w opisie umundurowania, wersja kanoniczna,
- konkretny jakiś żuaw (może któryś z Francuzów, którzy towarzyszyli Rochebrunnowi w Polsce?) w czerwonych spodniach, wersja egzotyczna.
Przyznam, że nie wiem, na którą się zdecydować. Gdybym umiał lepić, ulepiłbym Rochebrunna i stanęliby na podstawce obaj, jeden czarny, drugi czerwony a tak, człowiek ułomny, skazany na gotowce.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 13, 2015, 12:41:56 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Maciej Pawlica
Hero Member
*****

Pomógł? 45
Wiadomości: 1039



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #8 : Sierpień 13, 2015, 01:50:50 »

Ja tam nic nie chce się wymądrzać , ale na planszy Pan Brodaty ma kurtkę granatową jakby...
Aczkolwiek,plansze pochodzą z 1909 więc może się odbarwiła jakoś..no ale tylko ta jedna postać ? 
Zapisane
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #9 : Sierpień 13, 2015, 02:58:39 »

Cóż, fantazja mogła ponieść zarówno bogatego żuawa jaki pana Eliasza-Radzikowskiego, który np. Rochebrunnowi namotał coś dziwnego na fezie
Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Maciej Pawlica
Hero Member
*****

Pomógł? 45
Wiadomości: 1039



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #10 : Sierpień 13, 2015, 07:35:35 »

Hmmm, czyżby z czapeczki Pana Franciszka unosiła się kłębami para ?
 A może to ektoplazma??
Otóż nie !
To.. piórko !
Ma inny kształt niż na zdjęciach , ale ja bym tam Panu Eliaszowi odpuścił.
No bo w końcu : ,, Piórko, a Sprawa Polska"??
Zapisane
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #11 : Sierpień 13, 2015, 08:04:18 »

Faktycznie chyba jakiegoś zaćmienia dostałem czy innej pomroczności, że tego pierza nie zauważyłem 
Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Marcin W.
Full Member
***

Pomógł? 0
Wiadomości: 116


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #12 : Sierpień 14, 2015, 04:56:26 »

Ciekawy temat, będę kibicował.
Zapisane
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #13 : Sierpień 14, 2015, 04:42:20 »

Dzięki.

c.d.
Tak mniej więcej by to wyglądało kompozycyjnie:

Chorągiew musiała przejść mały lifting więc chwilowo znów jest czarna. Ogólnie to mało obecnie w tej czerni widać ale to przejściowe.
Pogodowo to faktycznie, tak jak zasugerował Armiger będzie raczej przedwiośnie więc żadnych zasp śnieżnych tylko gdzieniegdzie trochę resztek + jakieś zeschłe trawy. Co do koloru szarawarów to sprawa się jeszcze nie rozstrzygnęła.
Czas na najważniejsze czyli ochlapanie Żuawa farbą. Ten etap trochę potrwa a że jutro zaczynam urlop więc pewnie relacje z malowania nastąpią po powrocie.
Z weekendowym pozdrowieniem.

edit
Trochę mnie zasmuca fakt, że na zdjęciu jak i na planszy pana Waleriana według tego zdjęcia malowanej, chorągiew jest ogromna a ta moja taka skromniutka bardziej. Niepokoi mnie to bardzo bo lepienie idzie mi jak krew z nosa i wolałbym już nie zmieniać, ale jak uznacie, że jednak warto to przemyślę sprawę. Po urlopie będę, zrelaksowany, to może dłubać będzie łatwiej i bez nerwów. Tyle tylko, że ta oryginalna przy swojej wielkości i ciężarze, w tym ułożeniu zwisa tak ściśle, że białego krzyża na niej za bardzo nie widać.
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2016, 07:14:53 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Piotr Czyż
Administrator
Hero Member
*****

Pomógł? 32
Wiadomości: 1588



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #14 : Sierpień 14, 2015, 08:45:04 »

Witaj, jakbys chcial wiekszy sztandar z jakims napisem, czy wzorem, to moge cos pomoc... na cnc...
Zapisane

Strony: [1] 2 3
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2007, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!