Powrót do serwisu figurki.org Forum Figurki.org

Listopad 18, 2019, 02:39:43 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 [2] 3
  Drukuj  
Autor Wątek: Mongol Invasion 1281  (Przeczytany 10883 razy)
Katarzyna Manikowska
Zjazd
Hero Member
*

Pomógł? 44
Wiadomości: 2055



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #15 : Marzec 06, 2012, 01:59:54 »

Na temat krwi niewiele Ci powiem mądrego, ja staram się takich efektów unikać, nie lubię splatterpunku. Jesli już koniecznie chcesz mieć zakrwawione ostrze, może spróbuj je pochlapać. Albo wyguglać smugi.
Zapisane

Nie jestem modelarzem redukcyjnym. Nie jestem też człowiekiem poważnym. Jestem hobbitem.
My name is Hamster. The Mad Hamster!
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #16 : Marzec 06, 2012, 04:36:08 »

Również nie jestem zwolennikiem modelarskiego rozlewu krwi. Epatować typowymi, mongolsko-japońskimi zwyczajami wojennymi też nie zamierzam, po prostu uznałem, że dziwnie będzie wyglądać bitewna scenka, w której przeciwnicy nacierają na siebie świeżo wypolerowanym i naoliwionym ostrzem.

Jeszcze tylko wyedytuję słowo w temacie krwi  bo coś mi się uświadomiło. Mój samuraj jak widać walczy pieszo czyli, że z konia został ściągnięty albo zwierzę pod nim ubili, czyli bitwa była już dość zaawansowana, czyli niestety w tej fazie nie może już mieć czystego ostrza...
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2012, 09:55:50 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Piotr Czyż
Administrator
Hero Member
*****

Pomógł? 32
Wiadomości: 1588



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #17 : Marzec 06, 2012, 06:28:27 »

Jest wojna krew być musi ... ale prawdę mówiąc, tej krwi to na stalowym, wypolerowanym ostrzu dużo nie zostaje -(nie pytajcie skąd to wiem... ).
Zapisane

uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #18 : Marzec 06, 2012, 09:35:53 »

Pierwszy najazd Mongołów na Japonię, w 1274 roku, po raz pierwszy zjednoczył zwaśnione klany we wspólnej, rzec by można, ogólnonarodowej potrzebie. Potrzeba potrzebą ale blisko 20 letni okres nerwowego oczekiwania i przygotowań do obrony mocno nadwątlił ekonomię kraju. Mobilizacja samurajów była tak powszechna głównie z powodu spodziewanej rekompensaty za ten wysiłek i wyrzeczenia. Dlatego też po odparciu napaści (historycy twierdzą, że przy boskiej interwencji tajfunu - kamikaze ale o tym później) samurajowie, swoim zwyczajem, upomnieli się o należne z tytułu bohaterstwa beneficja. Jednak o ile w przypadku dotychczasowych, klanowych wojen, było to wykonalne, o tyle przy tej skali roszczeń okazało się niemożliwe (ta tzw. „wojna bez wypłaty żołdu” okazała się w późniejszym czasie gwoździem do trumny wojskowego rządu). Rząd wojskowy bakufu (w zangielszczonej, nieistniejącej oryginalnie formie znany jako szogunat) zdecydował w tej sytuacji nagradzać jedynie pojedyncze, wyjątkowe zasługi. Samurajowie, nienawykli do takiego traktowania, mieli poważny problem z akceptacją tego stanu rzeczy.
Niejaki Takezaki Suenaga również zdziwił się był i oburzył nie odbierając żadnych sygnałów mogących świadczyć o uznaniu i docenieniu jego waleczności i chwały. Suenaga był wprawdzie mężny ale niezbyt wysoko rodzony, bez materialnego wsparcia krewnych, strudzony bojem a do tego ranny, sprzedał konia z rzędem i ruszył w dwumiesięczną, wyczerpującą podróż do stolicy, w celu upomnienia się o swoje. Jako, że nie był widać jakimś byle nieokrzesanym rębajłą, na „przesłuchaniu” udawał, że nie po gratyfikację za dokonane czyny się fatygował tylko po uznanie zasług w intencji nauki i chwalebnego przykładu dla zwykłych żołnierzy i przyszłych pokoleń. Taka postawa, poparta sprzedażą rynsztunku, odniesionymi ranami i wyczerpującą podróżą podjętą w szlachetnym celu, zrobiła wielkie wrażenie na członkach komisji rewizyjnej rządu. W efekcie sprytny samuraj został otoczony troskliwą opieką lekarską, od ręki otrzymał nowego konia oraz jako jeden z owych nielicznych został wynagrodzony za przykładne męstwo. Po tych wydarzeniach, w drodze powrotnej, pan Suenaga, w podzięce za łaskę niebios, które zachowały go przy życiu oraz pozwoliły na publiczne uznanie zasług, wynajął lokalnych artystów by odmalowali pędzlem chwałę jego dokonań. Artyści, których nazwisk historia niestety nie zachowała w łaskawej pamięci, mimo wysokiego poziomu ich sztuki, przez wiele lat tworzyli niezwykłą kronikę zmagań samurajów z Mongołami według relacji bezpośredniego uczestnika. Należy dodać, że pan Suenaga uczestniczył równie bohatersko i w drugiej inwazji, 7 lat później, ją też przeżył dając artystom kolejne świadectwa. Efektem tych zmagań bitewno-artystycznych są 2 zwoje „dokumentujące” opisywane wydarzenia. Zwój ukończony po pierwszej inwazji mający 40 cm szerokości i 23 metry długości oraz zwój ukończony w 1293 roku, 12 lat po drugiej, nieudanej inwazji, o rozmiarach 40 cm na 20 metrów. Jest to, zdaje się (jeżeli ktoś ma inne informacje to proszę mnie poprawić), jedyna istniejąca, tak bogata i detaliczna ikonografia tego fragmentu historii, wprawdzie o charakterze mocno prywatnym ale abstrahując od ewentualnej a prawdopodobnej tendencyjności, oryginalna i niezwykle interesująca.
Jedną z ciekawostek jest fakt, że na pierwszym zwoju skrupulatny artysta stworzył być może najwcześniejsze, barwne i dramatyczne, niemal reporterskie przedstawienie wybuchającej bomby zapalającej raniącej konia i jeźdźca. Jak wiadomo, Mongołowie wcielali do swych wojennych ekspedycji podbite nacje stąd udział w obu inwazjach np. koreańskich żeglarzy i chińskich artylerzystów. Inna ciekawostka zastanawiająca historyków jest taka, że wbrew do dziś funkcjonującemu poglądowi, w myśl którego w przypadku obu inwazji Japończyków ocalił tajfun dziesiątkujący mongolską armię, żaden zwój Suenagi nie wspomina ani słowem o jakimkolwiek choćby sztormie zwłaszcza w charakterze boskiej interwencji. Przy czym samuraj ów nie był w sprawach boskich ignorantem ponieważ, jak już było powiedziane, ufundował zwoje jako podziękę bogom a gotowe złożył jako wota w shintoistycznej świątyni Kosa Daimyojin w Kyushu.
Takezaki Suenaga bywał krnąbrny i niesubordynowany jeżeli coś tak banalnego jak rozkaz dowódcy mogło mu przeszkodzić w realizacji własnej bohaterskiej misji, on musiał być na polu walki pierwszy. Taki zawadiaka.
Wobec powyższego postanowiłem zaanektować część tej historii i zamiast anonimowego samuraja przedstawić na winietce pana Takezakiego Suenagę w jakimś pomniejszym epizodzie jego własnej legendy  
« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2012, 09:38:58 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #19 : Marzec 09, 2012, 10:05:08 »

Skoro samuraj się ukonkretnił, pewne zamierzenia stylistyczne wzięły w łeb. Największy rozdźwięk między figurasem a postacią ze zwoju stanowił hełm. Ten XVII wieczny nijak nie pasował, trzeba go było o 400 lat postarzyć więc znów mała demolka.
Z góry przepraszam za tę rozwlekłą relację warsztatową ale przy moich mizernych umiejętnościach każda przeróbka czy malowanie byle dupereli zajmuje o wiele więcej czasu niż bym chciał a takie wrzucanie po kawałku przynajmniej mnie mobilizuje.
Zatem demolka hełmu.
Oprócz tego samuraj otrzymał brodę i wąsy  
« Ostatnia zmiana: Listopad 05, 2015, 09:47:43 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #20 : Marzec 15, 2012, 08:07:00 »

Przy malowaniu Mongoła pojawił się mały problem. Pomalowałem mu wdzianko kilkoma odcieniami brązów i wszystko było pięknie matowe, potem, przed położeniem filtrów pociągnąłem całość matowym lakierem - i tu niespodzianka, wszystko co było lakierowane błyszczy co najmniej jak po satynie. Szlag trafił elegancki mat. Trudno, mówię sobie, może jeszcze nie wysechł dostatecznie ale po kilku dniach jest dokładnie to samo. Trudno, powtarzam znowu, położę filtr, to powinno zmatowieć, nałożyłem ze dwie warstwy i nadal połyskuje jakby to nie był siermiężny chałat a co najmniej paradna koszula jedwabna. Co robić, droga redakcjo    
Zapomniałbym, farby i lakier Vallejo. Dodam tylko, że wcześniej traktowałem tym lakierem pomniejsze elementy i były matowe, nie wiem o co chodzi.

Zdjęcia poglądowe zapodam po południu.
« Ostatnia zmiana: Marzec 15, 2012, 08:50:12 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Katarzyna Manikowska
Zjazd
Hero Member
*

Pomógł? 44
Wiadomości: 2055



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #21 : Marzec 15, 2012, 09:33:38 »

Huhu... a po coś WPan lakierował, a?

ja nie lakieruję, wiec niewiele mądrego Ci doradzę. Spróbuj może bardzo ostrożnie przetrzeć całość wełną mineralną (drobniutką). Albo przelakierować drugi raz, ale może aerografem. Albo poszukać innego lakieru, tu może Droga Redakcja coś podpowie, bo ja, jakem rzekła, nie lakieruję figurek.
Zapisane

Nie jestem modelarzem redukcyjnym. Nie jestem też człowiekiem poważnym. Jestem hobbitem.
My name is Hamster. The Mad Hamster!
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #22 : Marzec 15, 2012, 09:59:25 »

Dzięki za szybką odpowiedź.
Że niby przerost formy z tym lakierem? Może i tak. Tylko ja podczas malowania trzymam figuranta w garści, obracam w paluchach, w oczy zaglądam, więc odrobinę farby przy tych manipulacjach czasem zejdzie więc uznałem, że w lakierze będzie bezpieczniejszy.
Czyli, że jednak bezpieczniej nie lakierować w ogóle? A co w sytuacji, kiedy trzeba jakiś element zmatowić?
Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #23 : Marzec 15, 2012, 04:57:17 »

Tak to mniej więcej wygląda:

« Ostatnia zmiana: Listopad 05, 2015, 09:49:26 wysłane przez uke7 » Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Katarzyna Manikowska
Zjazd
Hero Member
*

Pomógł? 44
Wiadomości: 2055



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #24 : Marzec 16, 2012, 08:53:49 »

Nie mówię, że przerost formy, nie. Po prostu ja - ale to tylko ja, i niekoniecznie reszta świata musi się do tego stosować - figurek nie lakieruję. Uważam, że lakierowanie bardzo spłaszcza bryłę, czyli robi coś odwrotnego niż chcemy osiągnąć cieniowaniem figurki. Lakieruję niektóre detale, które powinny mieć inną fakturę, ale też nie całościowo a punktowo, traktując lakier bardziej jak kolejną warstwę farby niż warstwę ochronną.

Nigdy nie trzymam figurki w paluchach, przed malowaniem zawsze osadzam ją na korku czy drewienku. Montuję w miarę możności przed malowaniem, wyjąwszy te detale, do których po sklejeniu nie dopchałabym się pędzlem.

Hym, nie wiem co zrobić z tym połyskiem na ubranku, może za wyjątkiem przemalowania całości. Ale nie rób tego jeszcze, może ktoś mądrzejszy Ci coś podpowie.
Zapisane

Nie jestem modelarzem redukcyjnym. Nie jestem też człowiekiem poważnym. Jestem hobbitem.
My name is Hamster. The Mad Hamster!
Stanisław Sobek (Armiger5)
Sr. Member
****

Pomógł? 34
Wiadomości: 429



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #25 : Marzec 16, 2012, 10:12:40 »

witam!
wdzianko pewnie skórzane ? natłuszczone dla ochrony i miekkości miało prawo sie błyszczeć lekko
Zapisane

Zycie przerosło kabaret
uke7
Full Member
***

Pomógł? 1
Wiadomości: 148



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #26 : Marzec 16, 2012, 03:10:43 »

Może ostatecznie nie będzie to taka tragedia. Z jednej strony, taki nierzadko impregnowany łojem wojłok miał prawo trochę błyszczeć, choć pewności nie mam. Z drugiej jednak, jak pisze S. Kałużyński w "Dawnych Mongołach", liczne źródła podają, że Mongoł chałatu nie prał i nie czyścił, nosił go dopóki się dało, zatem prawdopodobnie był konkretnie uświniony i wytarty. W takim wypadku świeciły już pewnie tylko nieliczne miejsca. Tak czy inaczej to daje odrobinę swobody, spróbuję Mongoła mocno sfatygować i zobaczymy, co z tego wyniknie.
Zapisane

...nie chcemy być tylko szlachetni, dobrzy i sprawiedliwi, chcemy być ludźmi...
Jacek Spychalski
Zjazd
Full Member
*

Pomógł? 8
Wiadomości: 222



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #27 : Marzec 17, 2012, 10:47:09 »

http://www.mopuk.de/grossbild/ModelMaster:_1560_Nr._1560,_Mattlack_matt__dullcote_50_ml____mm1560.jpg 
Matowy werniks Model Mastera , najlepiej z aerografu , jednak pędzlem też daje radę .
Głęboki tępy mat . Wypróbowane wielokrotnie .
Zapisane
Adam Grabowski
Sr. Member
****

Pomógł? 5
Wiadomości: 269


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #28 : Marzec 17, 2012, 11:19:28 »

Ja pryskam na koniec lakierem Talensa uniwerslnym do emali i akryli. Nie jest jak dla mnie taki "martwy" jak polakierowane figurki modelarskimi lakierami.
Czasem dla "skórzanych" ubranek pomaga przetarcie na sucho ale rózne sa tego efekty. jednak jesli masz za gruba warstwę lakieru to nie ma co kombinować.... tylko dokończyc i z bagażem umiejetności zabrac się do nastepnej figurkomani 

Lakier Talensa najlepiej stosowac juz jak na gotowa dioramke/figurke ale przed robieniem wody, bo to całkowicie płaszczy efekt. Natomiast mi sie podoba gdy stodujemy rózne rodzje farb - oleje, emalie i akryle.

Jednak kazdy musi wybrac co mu sie podoba.... i na poczatku troche popsuc.

A jak tam samuraj?
Zapisane
Stanisław Sobek (Armiger5)
Sr. Member
****

Pomógł? 34
Wiadomości: 429



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #29 : Marzec 18, 2012, 03:25:24 »

Może ostatecznie nie będzie to taka tragedia. Z jednej strony, taki nierzadko impregnowany łojem wojłok miał prawo trochę błyszczeć, choć pewności nie mam. Z drugiej jednak, jak pisze S. Kałużyński w "Dawnych Mongołach", liczne źródła podają, że Mongoł chałatu nie prał i nie czyścił, nosił go dopóki się dało, zatem prawdopodobnie był konkretnie uświniony i wytarty. W takim wypadku świeciły już pewnie tylko nieliczne miejsca. Tak czy inaczej to daje odrobinę swobody, spróbuję Mongoła mocno sfatygować i zobaczymy, co z tego wyniknie.
Uśiniony i wytarty zgoda, ale i brud sie błyszczy egzemplum wdzianka "kloszardów" znad Wisły
Zapisane

Zycie przerosło kabaret
Strony: 1 [2] 3
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2007, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!