Powrót do serwisu figurki.org Forum Figurki.org

Grudzień 09, 2019, 03:56:52 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Racibor Białogardzki  (Przeczytany 4019 razy)
Katarzyna Manikowska
Zjazd
Hero Member
*

Pomógł? 44
Wiadomości: 2055



Zobacz profil Email
« : Lipiec 11, 2006, 09:58:52 »

Książę Krzyżak
[/b]



I.   Fakty

Dawno, dawno temu żył-był i panował na Pomorzu Gdańskim książę Mściwój, później Pierwszym nazwany. Miał on, jak to w bajkach bywa, kilku synów i kilka córek. Najstarszemu synowi, Świętopełkowi Wielkiemu, powierzył Mściwój umierając opiekę nad resztą rodzeństwa, i – ale to już tylko być może – podzielił między synów swoje pomorskie księstwo. Piszę „być może”, gdyż wedle ustaleń historyków Mściwój prawdopodobnie nie był „pełnoprawnym”, samowładnym księciem, a wybijającym się właśnie na książęcość namiestnikiem gdańskim, sprawującym ten urząd z nadania Bolesława Krzywoustego.
   Jak było, tak było, dość, że Świętopełk w pewnym momencie ogłosił się już całkiem samodzielnym księciem, co z kolei zmusiło go do wyposażenia młodszych braci w dzielnice, zależne jednak od jego zwierzchniej władzy. Początkowo wydzielił dzielnicę jedynie swemu najbliższemu współpracownikowi spośród braci, Warcisławowi (który jednak szybko zmarł), i jak długo mógł, tak zwlekał z uposażeniem pozostałych dwóch.
   Świętopełk jest postacią zasługującą na odrębną opowieść (i figurkę!), tu wspomnę tylko, że prowadząc bardzo agresywną politykę rychło skonfliktował się ze wszystkimi sąsiadami, a także z kościelnym zwierzchnikiem Pomorza, biskupem kujawskim Michałem z rodu Godziembów. Z pomocą Krzyżaków organizował zbrojne rejzy do Prus, potem z tymiż Krzyżakami z pomocą Prusów zaciekle walczył. Wojował tez zaciekle z własnym bratem Samborem, któremu marzyła się samodzielność w nadanej mu dzielnicy tczewsko-lubiszewskiej.
   I tu dochodzimy wreszcie do osoby Racibora, trzeciego z braci Sobiesławiców. Urodzony ok. 1212 roku, około 1233, po osiągnięciu pełnoletności, otrzymał od Świętopełka własne księstwo ze stolicą w Białogardzie nad Łebą. W trwających od 1234 wojnach Sambora ze Świętopełkiem stawał z reguły po stronie Sambora, co ściągnęło na niego zajadłą nienawiść seniora. Pragnąc utrzymać się w Białogardzie układał się z okolicznymi przeciwnikami Świętopełka, co Świętopełk uznał za zdradę i wtrącił brata do ciężkiego więzienia. Nie wypuścił go nawet wtedy, gdy nuncjusz papieski obłożył go z tego powodu klątwą. Ostatecznie Racibor spędził w lochach około 5 lat, wyszedł na wolność po 1248 roku.
   Przeżycia więzienne wyraźnie Racibora odmieniły. Odtąd nie angażował się już w poczynania przeciwników Świętopełka i lojalnie wywiązywał się z obowiązków juniora. Czytając o jego losach można odnieść wrażenie, że jakby stracił rozpęd, uszła z niego para, a może i po trosze zdziwaczał. Gdzieś po 1262 roku podjął zaskakującą decyzję opuszczenia Pomorza i wstąpienia do Zakonu Krzyżackiego. Jako „posag” wniósł rycerzom NMP prawa do swojej ziemi białogardzkiej. Już jako Krzyżak prawdopodobnie wyruszył do Ziemi Świętej – byłby zatem jednym z grona polskich krzyżowców – ale tam nie dotarł. Zmarł prawdopodobnie na wyspie Rodos, gdzieś pomiędzy 1272 a 1276 rokiem.
   Nic nie wiadomo, by Racibor był kiedykolwiek żonaty i by miał dzieci.

II.   Figurka

Do zrobienia Racibora przynagliła mnie tocząca się w styczniu 2006 na kilku forach modelarskich i historycznych dyskusja o polskich uczestnikach wypraw krzyżowych. Ponieważ zaś wpadła mi w tym czasie w ręce figurka firmy Soldiers SGF, przedstawiająca templariusza z 1242 roku, patrząc na nią pomyślałam, że mimo pewnej archaiczności stroju – kolczuga ubrana na wierzch – osobnik ten idealnie wręcz pasuje mi na lekko zdziwaczałego Sobiesławica.
   Na głowie figurka ma kapalin, rodzaj hełmu raczej rzadko używany w XIII wieku, choć Biblia Maciejowskiego takich właśnie rycerzy pokazuje. Niektórzy noszą kapaliny malowane, inni nie. Ja zdecydowałam się zwyczajnie wypolerować hełm Racibora na srebrzysto. Pomalowałam go aluminiowym metalizerem Model Mastera i przepolerowałam dremelkiem z założonym jako końcówka patyczkiem do uszu. Kolczugę zrobiłam mu zwyczajną, ani jej nie czerniłam, ani nie oksydowałam, ani nie złociłam. Pod spodem czerwona tunika – w końcu książę – obszyta na dole kolorową krajką. Zmęczona twarz dojrzałego mężczyzny, lekko zaniedbana siwiejąca blond broda, podkrążone oczy. Tak sobie Racibora wyobrażam, dowody na to mając doprawdy nikłe. Wiem jedynie, że „mój” Racibor ma około 55-60 lat. Do tego biały krzyżacki płaszcz, lekko przybrudzony na dole; w końcu kawał świata Racibor pokonał, nim oddał Bogu ducha na Rodos. Skrzydełkowa włócznia, prosty miecz, tarcza.
   Malując tarczę pozwoliłam sobie na pewną dowolność w interpretacji źródeł. Nie jest bowiem mi znane żadne źródło z epoki mogące sugerować, co też Racibor nosił na tarczy. Herbem tego czegoś nazwać nie można, herby dopiero się w Polsce kształtowały. Pewną wskazówką były dla mnie pieczęcie książąt pomorskich, zamieszczone na stronie heraldycznej Adama Kromera – ale też nie rozstrzygnęły wątpliwości. Sobiesławice jeszcze się wtedy nie pieczętowali gryfem, herbem dziś powszechnie kojarzonym z Pomorzem. Świętopełk używał stylizowanej lilii, Sambor początkowo również, lecz wszedłszy w konflikt z bratem zaczął w ramach protestu używać gryfa. Syn Świętopełka Mściwój II nosił na tarczy lwa albo orła, różnie w różnych okresach życia. Znaki te nie były zatem ani dziedziczone, ani nawet stałe dla poszczególnych ksiażąt. Kolory pozostają już zupełnie w sferze domysłów.
   Uznałam zatem, że trzeba w tej materii postawić jakąś hipotezę. Symbolem dość powszechnie występującym na pieczęciach książąt i księżnych pomorskich była w tamtych czasach stylizowana lilia (czasem niepoprawnie idetyfikowana jako „odwrócona kotwica”). Dopiero wojna z bratem sprowokowała Sambora do porzucenia lilii na rzecz gryfa. Postanowiłam zatem zaryzykować bardzo ostrożną hipotezę, iż lilia mogła być swego rodzaju znakiem lojalności między rodzeństwem. A skoro Racibor po wyjściu z więzienia lojalnie swego seniora wspierał – czy nie mógł na tarczy nosić symbolizującej ten fakt lilii?
   Kształt owej lilii może wydać się współczesnemu widzowi dość dziwny, a co najmniej nieprzystający do naszych dzisiejszych wyobrażeń. Kojarzymy lilijkę harcerską i lilie francuskie, nie zaś takie dziwne krzywe coś, jak rysunek na Raciborowej tarczy. Taki kształt przedstawiają jednak pieczęcie książąt pomorskich, tę konkretnie wzięłam z sygnetu pieczętnego księcia Świętopełka. Namalowałam toto na tarczy z ręki, bez szablonów, delikatnie rozjaśniłam na biało i wszystko.
   Teraz kolorystyka. Jak wspominałam, danych na ten temat nie ma żadnych, pozostało mi znowu wnioskowanie. Dzisiejszy herb Pomorza to czarny gryf w złotym polu, herbem Pomorza Zachodniego jest gryf czerwony w polu białym. Ale to dzisiaj. Barwami najczęściej stosowanymi w polskiej heraldyce były czerwień, biel, później niebieski. Postanowiłam przyjąć barwy białe i czerwone, a konkretnie czerwone pole tarczy i białą lilię. Tu z kolei sugerowałam się europejskim zwyczajem heraldycznym, w myśl którego lilie najczęściej były żółte. A żółć oznacza w heraldyce złoto, czyli metal. Metalem jest również srebro, czyli heraldyczna biel. Dlatego mój Racibor nosi na tarczy białą lilię. W lewym górnym rogu tarczy domalowałam mu mały symbol jego nowego powołania, czarny krzyż Zakonu NMP.
   Powtarzam, że ok. 90% tych ustaleń to moje wnioski, być może błędne, wydaje mi się jednak, że w jakiś tam sposób uprawnione. I mam nadzieję, że wszystko to razem choć troszkę przybliży Wam tę odległą, a przecież jakże przez swoje pogmatwane życie ciekawą postać.

Bibliografia:
1.   B.Śliwiński, Poczet książąt gdańskich. Dynastia Sobiesławiców XII-XIII wieku, Gdańsk 1997.
2.   http://www.akromer.republika.pl/poczet_pomorzewsch.html
3.   http://www.medievaltymes.com/courtyard/maciejowski_bible.htm
4.   http://www.freha.pl/index.php


http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0352.jpg
http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0351.jpg
http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0345.jpg
http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0343.jpg
http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0342.jpg
http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0340.jpg
http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0339.jpg
http://i2.photobucket.com/albums/y41/viltianus/DSCN0338.jpg
Zapisane

Nie jestem modelarzem redukcyjnym. Nie jestem też człowiekiem poważnym. Jestem hobbitem.
My name is Hamster. The Mad Hamster!
Kamil Feliks Sztarbała
Zjazd
Sr. Member
*

Pomógł? 16
Wiadomości: 276



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #1 : Lipiec 13, 2006, 03:54:23 »

czy nakrycie głowy jak na książeca głowe nie jest zbyt skromne?
mi to sie ono bardziej z piechurami kojaży
Zapisane

Prezentuję swoją własną opinię a nie jedyną słuszną prawdę.
Katarzyna Manikowska
Zjazd
Hero Member
*

Pomógł? 44
Wiadomości: 2055



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Lipiec 14, 2006, 10:04:36 »

W zasadzie masz rację, ale kapalin na książęcej głowie niemożliwy nie jest.
Zobacz tu
http://www.medievaltymes.com/courtyard/images/maciejowski/leaf27/otm27ra&b.gif
Goliat, wielki wojownik filistyński, ma właśnie kapalin.
Tu też, w stroju takim bardziej podróżnym:
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/sammlung2/werk/cpg848.xml?docname=cpg848&pageid=PAGE0141
Właśnie jako hełm bardziej "podróżny", "codzienny" kapalin bardziej pasuje do rycerza niż "garnek" (hełm wielki).
Poza tym, Racibor jakimś wielkim księciem nie był... trzeci syn, siedzący na niewielkiej dzielnicy w niezbyt urodzajnym regionie kraju. Dużych dochodów to on mieć nie mógł.
Zapisane

Nie jestem modelarzem redukcyjnym. Nie jestem też człowiekiem poważnym. Jestem hobbitem.
My name is Hamster. The Mad Hamster!
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2007, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!